Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

co by tu dziś?

jol-ene

Leżąc na hamaku w Szuminie, skończyłam czytać pierwszą ciążową lekturę. To była historia pewnego pokolenia - ludzi urodzonych długo przede mną - pod koniec lat pięćdziesiątych. Historia pokolenia dorastającego w czasach PRL-u, w małym miasteczku okolonym polami. Czytało mi się tę książkę wybornie, dzięki dobrze stworzonym sylwetkom bohaterów, dzięki ciekawej, a nie do końca przeze mnie poznanej rzeczywistości kilku ostatnich dekad XX wieku, dzięki dusznej atmosferze prowincji, która mnie jednak bardzo pociąga. Gdy przeczytałam ostatnie zdanie, zanim zamknęłam książkę, dostrzegłam dopisek autorki: "Wysokie Mazowieckie 2003". A więc miasteczko mojego dzieciństwa, moich przodków, miejsce spoczynku moich dziadków i pradziadków, jeden z przystanków zeszłorocznej wyprawy rowerowej przez Podlasie.

Poczułam nostalgię i tak bym chciała tam dzisiaj być. Ale połączenia z Warszawy są koszmarne i najpewniej dziś mnie tam nie będzie...

Książkę polecam ciężarnym i nie tylko, ludziom z okolic Wysokiego Mazowieckiego i nie tylko. "Julita i huśtawki" Hanna Kowalewska.

Ciekawe, gdzie mnie dzisiaj poniesie. Niech tylko K. w końcu wstanie.

szumin_1

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • 45gogula

    ale sympatyczny widoczek dodałaś

  • stycznioweczka

    Podziwiam twój zapał do wycieczek, ja jak gwałtowniej zejdę z łóżka mam brzuch jak skała. Wczoraj cały dzień spędziłam przy remoncie wykonując lekkie kosmetyczne prace typu zamiatanie gruzu i wieczorem byłam tak padnięta, że nie miałam siły wstać. Zdrówka :*

  • cien_wiatru_ona

    popatrz, przeczytałam cały cykl o Zawrociu Kowalewskiej, ale po żadną inną jej książkę nie sięgnęłam... Też mam teraz na tapecie lata wczesnego socjalizmu, tylko że w Nowej Hucie
    pozdrawiam :)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci