Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

coś się kończy, coś się zaczyna

jol-ene

A więc to już! Jeszcze tylko kilka dni i zaczynamy trzeci trymestr. Zwiastują go zgagi i bezsenne noce pukające do drzwi.

Drugi trymestr był dobry. Często unosił mnie nad ziemią, choć zdarzały się kryzysy, chwile zwątpienia, bóle stóp i jedna wielka kłótnia z K., trwająca jeden dzień i dwie noce. Ach, jak ja wyłam. Wyobrażałam sobie siebie jako samotną i wyrodną matkę, i płakałam nad losem biednego Witka bez taty i z nieudaną mamą. Na szczęście minęła ta rozpacz, oby bezpowrotnie i bez konsekwencji.

Na ogół byłam pogodna i czułam się dobrze. Czułam się pięknie. Koleżanki z pracy nie szczędziły mi komplementów, zachwytów, miłych słów i gestów. Może dzięki temu, że ten trymestr był tak łagodny, a koleżanki takie wspierające wytrwałam w pracy do końca roku szkolnego i jeszcze trzy dni dłużej, poświęcone na rady pedagogiczne, kompletowanie durnej dokumentacji i porządki.

Od wczoraj mam już wolne. I chyba wcale się nie cieszę, bo jakoś tak mi się dzień dłużył, brakowało śmiechu z dziewczynami, nawet uczniowskich kłopotów małych i dużych. Za to zapisałam nas do szkoły rodzenia. Zaczynamy 10 lipca. Przewidzianych jest pięć trzygodzinnych spotkań. Mam nadzieję, że dowiem się dużo. Zależy mi na wiedzy, jak ćwiczyć, bo siódmy miesiąc zaczynam, moja forma jest tragiczna, a przecież chciałabym rodzić jak najmniej problemowo. No i zależy mi, by dowiedzieć się, co się robi z takim małym człowieczkiem i jak to się robi, żeby mu nie urwać rączek ani nóżek.

Coraz dotkliwiej towarzyszy mi poczucie, że jestem nieprzygotowana. Nie mam ani wiedzy, ani rzeczy. Nie mam łóżeczka, wózka, pościeli, sprzętu do karmienia, kosmetyków, leków. Mam odrobinę ubranek, odrobinę tekstyliów. I ocean miłości. I setki pomysłów na to, gdzie będę z Maluszkiem spacerować, co będę mu czytać, jak będę go tulić i całować.

Tymczasem zbieram się do pobliskiego parku z lekturą macierzyńską, choć nieco depresyjną. Chyba ją czytam na nieodpowiednim etapie, ale za to ćwiczę sztukę dystansu.

 jak_pokocha_centra_handlowe_1

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Sonadora] *.man.generacja.pl

    Jaki piękny brzuszek!:) Dasz rade, na moim przykładzie, naprawdę można się zorganizować w ciągu kilku dni, łącznie z zakupem fotelika, wózka, ubranek, kosmetyków, w ogóle wszystkiego:) My już mieliśmy Rysia w domu i dopiero wszystko gromadziliśmy, bo ubranka, które miałam, okazały się za małe. Najważniejszy fotelik (pożyczyliśmy na odbiór ze szpitala).Reszta da się szybko załatwić:)Miłych wakacji:)

  • Gość: [Tangerina] *.ipv4.supernova.orange.pl

    Kochana, ta książka na pewno nie jest odpowiednia w Twoim stanie;)
    Radzę zmienić na inną bardziej pogodną i zabawną!Koniecznie!
    Pozdrawiam!

  • stycznioweczka

    Muszę Ci powiedzieć, że pora na wyprawkę bo 3 trymestr jest ciężki, plecy bolą, nogi bolą, nie chce się chodzić po sklepach. Ja wszystko kupuje online bo bym nie dała rady tego sobie zorganizować. Zresztą z pierwszym dzieckiem też nie widziało mi się chodzenie po sklepach tylko wszystko online. Kiedyś prosiłaś mnie o radę odnośnie wyprawki, napisz do mnie mejla na sabinaschumacher0@gmail.com to napiszę Ci wszystko co niezbędne do szpitala i dla noworodka :) Jeśli chcesz oczywiście :) Pozdrawiam!!

  • Gość: [Uczuciowa] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Rączki i nóżki Twojego dziecka są bezpieczne:) Wbrew pozorom wcale nie tak łatwo je urwać;p szczególnie jeśli podchodzi się do dziecka z rzeczonym oceanem miłości :)
    A do zakupów wyprawkowych zachęcam, jak najszybciej. Nie dlatego, żeby nie dało się tego zorganizować w ostatnim momencie. Tak, jak pisze Soadora da się:) Ale też ta końcówka ciąży różna może być. Ja się czułam wyśmienicie prawie do samego końca, a jednak cieszyłam się, że nie zwlekałam, bo po pierwsze Groszek trochę się pospieszył (a przecież mógł bardziej - nigdy nie wiadomo), po drugie (i dla mnie ważniejsze) miałam duuuuuużo przyjemności z takiego niespiesznego kompletowania wyprawki. Zero presji, że nie zdążę - sam fun:D Miło to wspominam:) A po trzecie, mimo świetnego samopoczucia, pod koniec było ono jednak odrobinę mniej świetne ;)

  • Gość: [Karolina Nasze Bąbelkowo] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Tej szkoły rodzenia to trochę Ci nawet zazdroszczę ;) Bo u nas jak przyjechaliśmy po Młodego do domu dziecka to kazali raz przewinąć , raz wykąpać (co mi z nerwów szło tragicznie, mężowi trochę lepiej) - a potem heja do domu i radź sobie człowieku zupełnie sam ;) Oj, ale to był hardkor ! Do dzisiaj pamiętam niektóre wtopy ;) Buziaki i udanej, bezproblemowej końcówki :*

  • jol-ene

    Sonadora, Twoje słowa podtrzymują mnie na duchu, choć pewnie i tak dużo rzeczy kupimy w lipcu, żeby na zaś być przygotowanym, ale w razie czego wszystko można szybko dokupić ;-)

    Tangerina, ale ją się tak szybko czyta, już kończę. Przyznam szczerze, że trochę mnie rozczarowuje. No i w związku z tym, że narratorka z depresją borykała się na długo przed macierzyństwem - nie utożsamiam się. Jestem bezpieczna ;-)

    Stycznióweczka, ja też kupuję online. Ale chętnie dowiem się, co Ty kupiłaś i gdzie. Zaraz napiszę e-mail!

    Uczuciowa, ja oczywiście coś tam kupuję już chyba od kwietnia. Wczoraj na przykład kupiliśmy malusie skarpeteczki. Trochę rzeczy, tak jak napisałam, mam, ale z ciuszkami mam nie szaleć, bo pod koniec lipca mam otrzymać wielką paczkę od siostry ciotecznej, która ma 1,5 rocznego synka. Znowuż z większymi rzeczami zwlekamy, bo mieszkamy w kawalerce i nie chcemy się zagracić zbyt szybko. No, ale w lipcu się zacznie...

    Karolina, ja też sobie zazdroszczę i już się nie mogę doczekać, ale nie mam wątpliwości, że i po takim kursie nie obędzie się bez wtop. Oby ręce i nogi były całe ;-)

  • kotimyszkot

    Będą całe, będą :) Akurat u nas szkoła rodzenia na niewiele się zdała, ale dla lepszego samopoczucia warto było chodzić.. Jakże później się śmiałam, porównując przewijanie lalki bobasa i naszego wierzgającego rękami i nogami Synka ;)) Trzymam kciuki za zdrówko Was oboje i wytrwałości życzę na finiszu..

  • Gość: [fiiki] *.elisa-laajakaista.fi

    sprzet do karmienia masz! najlepszy!

  • Gość: [Nieulotne] *.toya.net.pl

    Rozczulił mnie widok Twojego brzuszka. To jest naprawdę magiczny stan, ta bliskość z dzieckiem, które nosi się w sobie...
    Czyli imię wybrane? My też braliśmy Witka pod uwagę, a mój M. pod koniec chciał jeszcze bardzo Stefana, ale przeforsowałam na drugie Szczepan :) Bardzo szybko leci mi ta Twoja ciąża. Wygłaszcz brzuszek :)

  • jol-ene

    Fiiki, no wiem, chodziło mi o wygodny fotel ;-)

    Nieulotne, imię było od początku wiadome,bo oboje z K. mamy do Witków wielki sentyment, z dziewczynką byłoby trudniej, pewnie byłaby popularna Tosia. A nasz Witek będzie miał kolegę Stefana, który już od 2 lat jest na świecie ;-)
    My się na drugie imię nie decydujemy, żadne z nas nie ma. Brzuszek wygłaszczę, tak jest ;-)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci