Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

wakacje ponure

jol-ene

Wraz z trzecim trymestrem obserwuję spadek nastroju. A może to nie trzeci trymestr, a ponure wakacje? Brakuje mi pracy i ludzi, a z drugiej strony niespecjalnie inicjuję spotkania towarzyskie. Pogoda jest upiorna, deszczowa, ponura, pochmurna. K. nie ma urlopu, więc prawdopodobnie nigdzie nie wyjedziemy. A tak bym chciała chociaż na kilka dni, gdzieś nad morze, nad jezioro, w góry, do lasu, gdziekolwiek. Na miasta za bardzo nie mam siły. Tymczasem krążę między Olsztynem a Warszawą. W Olsztynie siedzę przed telewizorem, bo pogoda rzadko pozwala relaksować się w ogrodzie. W Warszawie ślęczę przed komputerem i kompletuję wyprawkę. 

***

W Warszawie muszę być co tydzień, bo chodzimy na szkołę rodzenia. Trzy spotkania za nami, dwa przed nami. Dowiaduję się sporo, choć okazuje się, że wiele też wiem. Dowiaduję się o sobie, że jestem chłodna, racjonalna, spokojna. Nie mogę słuchać niektórych par na zajęciach - spanikowanych, źle nastawionych. Nie chodzi nawet o sam poród i pielęgnację noworodka. Chodzi o podejście do szpitala, personelu medycznego, standardów itd. Chodzimy do szkoły przy szpitalu, w którym wszyscy chcemy rodzić, dokonaliśmy świadomego wyboru (w Warszawie naprawdę jest w czym wybierać). Tymczasem ludzie na każdych zajęciach testują położne, jakby chcieli je złapać na kłamstwie: "a ile jest położnych na dyżurze?", "a ilu lekarzy?", "a czy ze szpitala odsyłają?", "a odsyłają karetką czy taksówką?", "a kto za to odsyłanie bierze odpowiedzialność?", "a czy dają znieczulenie?", "a czy za darmo to znieczulenie?", "a jak jest 7 cm rozwarcia to dlaczego już nie dają znieczulenia?", "a dlaczego na izbie przyjęć nie dają znieczulenia?". I tak bez końca... Wczoraj znieczulenie było tematem numer jeden i w bojowych wypowiedziach niektórych nie wiadomo było, czy zawczasu walczą o to, żeby znieczulenie dostać, czy o to, by zlinczować tych, co znieczulenia z jakichś powodów odmówią, czy już postawić przed sąd lekarza, jeśli znieczulenie wywoła niepożądane skutki uboczne, które wywołać może przecież aspiryna.

Denerwuje mnie takie czarnowidztwo. U progu 30 tygodnia wciąż nie mam obaw przed porodem. Mam ogromne lęki dotyczące zdrowia Witka. Gdy tylko pomyślę, że może urodzić się chory, oczy mi się szklą. Ale przed porodem nie mam obaw. Chciałabym urodzić siłami natury, chciałabym urodzić razem z K., w szpitalu, który wybrałam i myślę o tym, że wszystko będzie dobrze, że będzie miejsce i mnie nie odeślą, że jestem silna, że będę sprawnie współpracować z położną – dobrą położną – że znieczulenie może wezmę, a może nie. Moja mama rodziła dość szybko, bez znieczulenia, i dobrze wspomina swoje dwa porody. Liczę na to, że mam rodzenie w genach. Chcę skupić się na dzidziusiu i naturze. Nie na sobie. Może najbliższe 10 tygodni zweryfikuje moje podejście, może bliżej rozwiązania lęki się pojawią. A może – z ogromnym wsparciem kobiet z mojej rodziny – pozostanie we mnie siła i spokój. Siła i spokój. Gdyby jeszcze aura na zewnątrz dodała mi trochę energii i radości…

wakacje_ponure

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Wcale się nie dziwię,że ludzie panikują.Po sytuacjach, które widzi się w TV sama byłabym w strachu.Nie ma co generalizować ale warto być przygotowanym na różne scenariusze.Ucz się pilnie.Szybko zleciałoDla mnie wakacje to czysta przyjemność.Nie tęsknie za nikim i niczym

  • Gość: [Wężon] *.static.ip.netia.com.pl

    Gościu, w telewizji słyszysz jedną historię na parę miesięcy, a rodzą setki kobiet dziennie.
    Warto wiedzieć o możliwych złych scenariuszach, ale nie warto nastawiać się na nie, bo to utrudnia współpracę.

  • 45gogula

    pogoda niebawem ma być całkiem letnia, więc może naładujesz akumulatory

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci