Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

lublin

jol-ene

Nie udało się znaleźć wolnego gospodarstwa agroturystycznego na długi weekend. My, niezmotoryzowani, nie mamy łatwego życia, gdy chcemy wyjechać na łono natury.

W sobotę spontanicznie zdecydowaliśmy, że jedziemy do Lublina. Plany w mojej głowie były wielkie: powrót do tematu wielokulturowości, liźniętego w zeszłym roku w Białymstoku. Kirkuty i synagogi. Cerkwie i bieżeńcy. Skończyło się na nieśpiesznych spacerach po sercu miasta, przysiadanie w urokliwych knajpkach, sączenie lemoniad i herbat. Mieliśmy szczęście, bo akurat trwał w Lublinie Jarmark Jagielloński. Było tłoczno. Byli goście z ościennych krajów w strojach ludowych, z rękodzielniczymi wyrobami. Było też stoisko polskiej manufakturki mydeł, którą już dobrze znam i lubię - 94b hand made. Kupiłam kolejne trzy mydła - nagietkowe, lawendowe i pumydło do peelingu. Mam ochotę natychmiast je rozpakować i wypróbować, ale zdecydowanie nie mam już miejsca na wannie na nowe mydelniczki. Muszę zaczekać aż wyczerpię to, czego używam teraz.

Cieszyliśmy więc oczy, podjadaliśmy regionalne smakołyki, a gdy tłum był już nie do zniesienia uciekaliśmy w boczne uliczki. Byliśmy pod wrażeniem liczby knajpek, kawiarni, restauracji. Do każdej miałam ochotę wejść, tak były przytulne i kuszące. Takich miejsc mi brakuje w Warszawie.

 Było dobrze, leniwie, smacznie. Najlepsze były pierogi z karpiem i kurkami.

To był nasz ostatni wyjazd we dwoje. W najbliższą sobotę jedziemy jeszcze do rodzinnego Ostrowca Św., a potem już nie ruszam się z Warszawy. Na przełomie sierpnia i września będziemy kończyć przygotowania, prać, prasować, skręcać łóżeczko. Potem już tylko czekać.

ogrdsaski1

 

Ogród Saski

 

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • kotimyszkot

    Na kiedy masz termin? :)

  • aspazja1981

    Mam wrażenie, że dopiero co dowiedziałaś się o tym, że jesteś w ciąży, a tu już za chwilę rozwiązanie. :)

  • Gość: [Marta] *.protonet.pl

    Lublin jest na mojej liście miast do zwiedzenia, ale jakoś zawsze nie po drodze. Na jeden dzień za daleko, a na dłużej to wolimy zdala od miasta. Teraz też jedziemy do małej wioski Makowo i domek w środku lasu, cisza i spokój :)
    Jak ten czas leci... pamiętam Twoje pierwsze wpisy o ciąży a tu już zbliża się końcówka i nie długo poznacie malucha. Przyjemnych przygotowań :)

  • cien_wiatru_ona

    czyli dobrze wykorzystany czas przed końcówką... a potem już wyjazdy rodzinne :) ciut inne, ale z innych względów fajne :) a póki czas cieszcie się jeszcze czasem we dwoje :)
    pozdrawiam

  • po30stce

    Kebaby sa dobre w lublinie.

  • kobietawbarwachjesieni

    Samej radości dla Was dwojga i dla tego malusieńkiego/malusieńkiej.

  • Gość: [Stycznioweczka] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Witaj droga Jol!! :) mam nadzieję że czujesz się dobrze, ja jeszcze w dwupaku ale już po jednym fałszywym alarmie! Tydzień do terminu! Kończ szykowanie kończ bo nigdy nie wiadomo kiedy dzidziutek zechce wyjść ;) pozdrawiam!

  • jol-ene

    Kotimysz, pierwsza połowa października.

    Aspazja, moje wrażenia są identyczne ;-)

    Marta, a my znowuż jeździmy tam, gdzie dowiezie nas pociąg lub autobus. Lublin wydawał się w miarę blisko (3 godziny pociągiem), ale okazuje się, że zawsze się trochę spóźnia. Drugi raz bym się na Lublin w zaawansowanej ciąży nie zdecydowała, więc tym bardziej cieszę się, że trochę zwiedziłam.

    Cień wiatru, cieszymy się czasem we dwoje, ale trochę już nie możemy się doczekać czasu we troje ;-)

    Po30stce, nie próbowałam, ale widziałam słynny Prawdziwy Kebab Prawdziwego Polaka. nie moje klimaty.

    Kobieto w barwach jesieni, będzie malusieńki. Dziękujemy :-)

    Stycznióweczko, trzymam kciuki za Was, no i próbuje kończyć, ale to jest tak, że robisz, robisz i ciągle coś ;-)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci