Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

krótko o płodowym syndromie alkoholowym

jol-ene

Migawki z mojej ciąży:

1. Po owulacji w grudniowo-styczniowym cyklu - kiedy podjęliśmy starania o ciążę - oczywiście odstawiłam alkohol i papierosy. Dwa tygodnie po owulacji miałam umówioną wizytę u lekarki. Tego dnia rano zrobiłam test - wyszedł negatywny. Mimo wszystko poszłam na wizytę, zrobiłam cytologię, powiedziałam o staraniach, lekarka mnie zbadała, zrobiła usg, zaproponowała testy owulacyjne w przyszłym miesiącu. Po wizycie byłam umówiona z przyjaciółką "na piwo". Byłam smutna. Rozczarowana. Zawiedziona. I już siedziałyśmy w knajpce, już zamawiałyśmy, gdy zdecydowałam się jednak na piwo bezalkoholowe. Pomyślałam: dostanę okres, wypiję piwo, butelkę wina i wszystko to, na co tylko będę miała ochotę. Tydzień później na teście ciążowym wyszły dwie kreski, a okres nie przyszedł do dziś.

2. Jedziemy do domu K. z wieścią, że jestem w ciąży. Wszyscy się cieszą, mama K. decyduje o wzniesieniu toastu szampanem i upiera się, że ja też mam wypić. Że kilka łyków nie zaszkodzi. Oczywiście wznoszę toast wodą.

3. Jestem w restauracji z koleżanką. Moja ciąża nie jest jeszcze widoczna, ale jej już tak. I to ona pyta kelnerkę o piwo bezalkoholowe, a kelnerka proponuje takie lekkie, które ma 3% alkoholu.

4. Wakacyjny wypad na wiejski festyn z moją rodziną i sąsiadami. Taki klimat: disco polo, kiełbasa z grilla i dużo piwa. Ktoś z naszego grona idzie do budki po piwo "dla wszystkich". Wraca i najnaturalniej w świecie wciska mi butelkę (w siódmym miesiącu ciąży, z widocznym już brzuchem).

5. Znowu jesteśmy w domu rodzinnym K. Duża rodzinna impreza, bo przyjechał brat K. z zagranicy, dawno go nie było. Jest tort i jest szampan, i znowu jestem częstowana, a gdy odmawiam, słyszę "za nas się nie napijesz?!" - wiem, wiem, to żart, ale dla ilu kobiet, to- wyrażona żartem - presja?

 ***

Do opisania tych 5 migawek skłoniły mnie propozycje Rzecznika Praw Dziecka, by dokonać zmian w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym, których celem jest ochrona "dzieci nieurodzonych" poprzez izolowanie w szpitalach matek, które w czasie ciąży sięgają po środki psychoaktywne, w tym alkohol i narkotyki.

Nie chcę się rozwodzić nad tymi pomysłami, bo nie mam jakoś weny do pisania długich rozpraw. Pewne jest, że te propozycje z jednej strony bardzo ingerują w wolność i prawa kobiet, z drugiej strony mają słuszny cel: ochronę dzieci przed FAS - płodowym syndromem alkoholowym, który jest bardzo poważnym zaburzeniem. Pracuję z dziećmi z FAS i wiem, jak bardzo mają pod górkę - w życiu społecznym, w relacjach z innymi ludźmi, jak bardzo nie radzą sobie z własnymi emocjami, jak wielkie trudności sprawia im nauka i to już na samym początku edukacji.

Napisałam to wszystko, bo myślę, że w naszym kraju wciąż za mało się mówi o FAS i profilaktyka w tym zakresie jest za słaba. 

Większość osób, które w ciąży proponowały mi alkohol, to osoby z wyższym wykształceniem, a jednak stereotypowo myślące, że "jeden kieliszek nie zaszkodzi". Niestety tego nikt nie wie i raczej nigdy się nie dowie. Ten jeden kieliszek u jednego płodu spowoduje zmiany w kształtującym się mózgu i układzie nerwowym, a u drugiego - nie. Jedno dziecko urodzi się z widocznymi zniekształceniami na twarzy, a inne nie. Jedno dziecko będzie się nieprawidłowo rozwijać od początku, a u innego problemy pojawią się dopiero w szkole. I gdy dziecko nie będzie mogło nauczyć się sprawnie czytać, czy zadasz sobie, mamo, pytanie: czy to przez ten jeden kieliszek?

Ja na szczęście nie będę musiała sobie tego pytania nigdy zadać.

Matczynych trosk jest tak wiele, że gdy odpada choć jedna, to jest to wielki kamień z serca.

 fas

Żródło: Internet.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • nie-okrzesana

    Znam kobietę która w czasie ciąży wypijał prawie codziennie butelkę wina. Mam podstawy sądzić, że jak zostawała sama i bez świadków to poprawiała szklanką whiskey. Wydaje się, że dziewczynka urodziła się zdrowa, choć naprawdę, to czas pokaże. Strzelałabym do takich bab.

  • Gość: [Wężon] *.static.ip.netia.com.pl

    Nie ma żadnych badań o szkodliwej dawce alkoholu, bo przecież na ciężarnych nie mogą eksperymentować. W ankiecie to sobie można cokolwiek napisać.
    Ja wierzę, że FAS dotyczy tylko tych, które piją naprawdę dużo. Przecież wiele alkoholiczek rodzi jednak zdrowe dzieci. Oczywiście lepiej dmuchać na zimne i odpuścić sobie picie, ale jestem przekonana, że jeden kieliszek nie zaszkodzi.
    Są kraje, gdzie picie wina do obiadu itp. jest standardem i to się nie zmienia w ciąży i nie mają większego odsetka dzieci z FAS.
    O dziecko trzeba dbać, ale nie można wpędzać kobiet w takie poczucie winy, że jak wypiła piwo nie wiedząc o ciąży, to teraz wszelkie problemy z dzieckiem będą z powodu tego piwa.

  • Gość: [stycznioweczka] 5.174.43.*

    Witaj droga Jol! :) Zarówno w pierwszej jak i w drugiej ciąży miałam non stop na karku odmawianie i wzbranianie się przed piciem... Pokolenie mojej mamy i babci wręcz mi się naprzykrzało że mam koniecznie wypić lampeczkę, bo to uwaga - DLA ZDROWIA i lepszego krążenia krwi, aaa no i pomoże mi to na moją anemię.
    Z czasem zaczęłam się po prostu z nimi kłócić. Trudno w to uwierzyć, jak można namawiać ciężarną do picia... nie rozumiem.

    Kochana już niedługo wielki dzień :* Ja już mam za sobą, zdrówka życzę dla Ciebie i maleństwa!! ;*

  • Gość: [gosc] *.dynamic.chello.pl

    FAS jest jednym z powikłań picia w ciąży. Moim zdaniem za mało mówi się o tym, że picie w ciąży powoduje uszkodzenia w mózgu, które mogą przekładać się "jedynie" na trudności w nauce, problemy z koncentracją i nadpobudliwość, ale ponieważ tego nie widać od razu i dziecko wizualnie wygląda normalnie, siada i mówi o czasie, to nikt nie wiąże tych trudności z piciem w ciąży.
    Wiemy, że alkohol przenika przez łożysko, więc kiedy pije matka, pośrednio pije też jej dziecko. Czy komuś przyszłoby do głowy podać choćby łyżeczkę alkoholu takiemu np. tygodniowemu niemowlakowi? Chyba nie, ale żeby podawać alkohol temu maluszkowi w brzuszku jest większe przyzwolenie. Czasem nawet niektórzy lekarze zalecają lampkę wina, żeby poprawić wyniki krwi matki.
    Według mnie picie w ciąży jest jak gra w rosyjską ruletkę.

  • Gość: [jol-ene] *.dynamic.chello.pl

    Wężon, a jednak jest to kwestia wiary, nie nauki. Badań na ciężarnych nikt nie robi, jednak metanalizy przypadków FAS wykazują pewne prawidłowości. Np. taką, że to czy dziecko urodzi się z syndromem czy nie zależy od biologicznej, genetycznej podatności płodu na alkohol. To mogłoby tłumaczyć, dlaczego wśród Francuzów wskaźnik FAS nie jest wyższy niż wśród innych narodów, a mają oni zwyczaj pić tę lampkę wina i kobiety w ciąży też to robią. Ale to też podważa tę wiarę, że problem dotyczy rodzin alkoholowych, w których kobieta w ciąży jest uzależniona i pije dużo.
    I to też przemawia za argumentem, że jedna kobieta wypije w czasie ciąży 300 piw i urodzi zdrowe dziecko, a druga 3 lampki wina i urodzi dziecko z syndromem...

    Ja nie chcę wpędzać nikogo w poczucie winy, a już na pewno nie te kobiety, które sięgnęły po alkohol, nie wiedząc, że są w ciąży.
    Jeśli jednak kobieta przypuszcza, że może być w ciąży lub jest świadoma ciąży, to powinna mieć wiedzę, że ryzykuje, i że nie warto tego ryzyka podejmować.

  • Gość: [Stycznioweczka] *.dynamic.gprs.plus.pl

    A jeszcze coś dorzucę. Widzialam ze dwa lata temu na przystanku kompletnie zalaną kobietę w ciąży ze swoim facetem. Była tak pijana że ledwo stała na nogach. I nic nie mogłam zrobić.

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci