Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

jak pstryknięcie palcami, w mgnieniu oka

jol-ene

Och, nie spodziewałam się, że aż tak nie będę miała czasu na pisanie. W ciągu dnia nie ma szans: Witek nie jest śpiochem, Witek lubi oglądać świat z maminych ramion, Witek szybko się nudzi, Witek nie lubi konkurencji - lubi, gdy cała uwaga skupia się na nim, Witek lubi spędzać długie chwile przy piersi. Wieczorami, gdy K. wraca z pracy, z radością wręczam mu Witka na ręce, ale i tak nie mam czasu na pisanie, bo jest pranie, gotowanie, ogarnianie mieszkania, rejestrowanie do lekarzy. I jest zmęczenie.

Jestem zmęczona, czasami bardzo, ale szczęśliwa. To już miesiąc, a nawet ponad miesiąc! Od miesiąca nie spałam ciągiem dłużej niż 3 godziny. Od miesiąca mam zupełnie inne spojrzenie na rzeczywistość, inne rzeczy są ważne, najważniejsze. Od miesiąca nigdy nie jestem sama, zawsze z Witkiem. Od miesiąca jem, kiedy mogę, a często nie mogę. Czasami sztuką jest umycie zębów czy skorzystanie z toalety. Wszystkie niedogodności wynagradza widok małej, słodkiej buźki. Jeszcze się ta buźka świadomie nie uśmiecha - kiedy zrobi to pierwszy raz chyba oszaleję z rozkoszy.

Nie napiszę dziś, co Witek już potrafi, bo potrafi niewiele, a ja nie chcę budować presji ani na sobie, ani na nim.  

Ten pierwszy miesiąc minął nam na oczekiwaniu aż obojczyk dojdzie do siebie po złamaniu, aż odpadnie kikut pępowiny (odpadł dzień po tym, jak Witek skończył miesiąc), aż zejdzie krwiak ze spojówki (zszedł w czwartym tygodniu). Minął nam też na lękach - o to, czy dobrze go podnosimy i nosimy, czy spokojnie oddycha, kiedy śpi, czy nie zadławi się, bo ulewa na potęgę... 

Ulewa, bo się przejada, bo czasami nie jest już głodny i chciałby pociumkać maminą pierś, a z niej wciąż leci i leci. Moje piersi są pełne mleka, mogłabym wykarmić mały żłobek. Mimo tego karmienie to nasze najprzyjemniejsze chwile.

Przyjemne są też spacery wśród rudych drzew i trawników. Witek najczęściej zasypia, gdy tylko zakładamy jesienny kombinezon. A jeśli nawet nie, to w wózku jest grzeczniutki. 

Niedawno zaczęliśmy się też chustować, ale pierwszy spacer w chuście to już wyzwanie na kolejny miesiąc. 

Czy kolejnych dwieście kilkanaście miesięcy do osiemnastych urodzin minie tak samo szybko?

 itus

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • nie-okrzesana

    Z opisu wynika, że to prawdziwy facet :)
    Moja koleżanka odkryła, że jak chce pospać lub coś zrobić to swojego synka właśnie w kombinezon pakowała i miała chwile dla siebie.

  • kotimyszkot

    Ta bliskość przy karmieniu to przepiękne chwile.. czasem mi tego brakuje, a z perspektywy 3 lat widzę jak szybko to minęło. Delektuj się i dobrej pogody na spacery życzę :)

  • Gość: [Karolina Nasze Bąbelkowo] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Przewiduję, że kolejne miesiące będą leciały jeszcze szybciej ;) Ani się obejrzycie - a już będziecie mieli w domu zbuntowanego dwulatka, rozbrykanego trzylatka, dumnego przedszkolaka i ucznia ;) Czas (niestety) pędzi jak szalony...

    Dużo zdrówka dla Was - i nie dajcie się jesiennej szarudze :) :*

  • Gość: [Nieulotne] *.toya.net.pl

    Pierwszy akapit - jakbym czytała o Wojtusiu i o mnie, tylko cholercia z tym wózkiem się nie zgadza. Skoro Witek lubi wózek i kombinezon to już i tak jak los wygrany na loterii (przynajmniej z mojej perspektywy matki gondolowego buntownika). Wszystkiego dobrego dla Was i żeby było coraz mniej tego zmęczenia.

  • fiiki

    jeszcze szybciej ;) a Ty jedz! i pij! na to musi być czas, jesteś teraz producentem pożywienia, musisz dostarczać sobie paliwa. nie zapominaj o sobie. pranie, sprzątanie - nie to teraz jest najważniejsze :) bądź dla siebie dobra o dbaj o siebie

  • jol-ene

    Nieokrzesana, mój jeszcze potrzebuje czuć, że jedzie, jak się w parku zatrzymam, chcę przysiąść na ławce - minuta i oko otwarte ;-)
    Kotimysz, delektuję się. Cierpliwości brakuje mi tylko czasem, gdy o 3 w nocy Młody chce gadać, zamiast spać ;-)
    Karolina, szarudze się nie dajemy, a tempo upływu czasu nas przeraża!!! Zbuntowany dwulatek... o nie! Już się boję ;-)
    Nieulotne, no wiem, że wy nie lubiliście spacerów w gondoli i tym bardziej jestem Witkowi wdzięczna, że on lubi!
    Fiiki, no jem te obiady czasem na pięć rat, ale jem ;-)

  • ana119



    Przypomniałas mi czas kiedy mój syn zaczął domagać się wyciągania z wózka na spacerze. Raz to zrobiłam i wracałam niosąc syna na boku a druga ręką pchają wózek, zimą

  • oranvag

    Taaaaak, cóż ta oksytocyna z nami nie robi. Całe szczęście, że po paru latach szybko zapominamy ten okres zmęczenia, niedospania, braku czasu etc., i tylko czasami, jak przyniesie ze szkoły pałę, wymsknie ci się: "A ja spać przez ciebie nie mogłam, pieprzony pasożycie!"

  • larhes

    Rany, nawet nie wiesz, jak mi wstyd, że mnie tu tak dawno nie było! Kochana, wielkie gratulacje! Niech mały przynosi wiele radości i zmęczenie odsunie z czasem w niepamięć. :)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci