Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

słodka rutyna

jol-ene

Docieramy się. Niektóre miny już znam na pamięć i wiem, co zwiastują. Niektórych płaczów wciąż rozgryźć nie mogę. Pewne jest, że kocham go w każdej chwili - gdy słodko śpi i mam trochę czasu dla siebie; gdy płacze i zdaje się, że nic nie jest w stanie mu pomóc; gdy nudzi się, domaga zagadywania, rozrywek i to co dwie minuty nowych. 

Lubię nasze codzienne dziewięć godzin bez taty. To tylko nasz czas.

Najpierw robimy poranną toaletę - twarz, oczy, wyczesywanie ciemieniuchy. Gadamy, wpatrujemy się w siebie, leżymy na brzuchach. Karmimy się przed tymi obrzędami, po i nawet w trakcie. Zresztą różnie to bywa. Śpiewamy piosenki i obowiązkowo czytamy na głos kilka stron "Nad Niemnem" (naszła mnie ochota, jesteśmy już w połowie trzeciego tomu). Tak nam mija czas do południa. Wtedy Witek robi się senny, ale jest nieodkładalny. Siadam z nim w fotelu, włączam "Watahę", w minionym tygodniu obejrzałam pierwszy sezon (ogólnie super, tylko finałowy odcinek do kitu), piję zimną kawę, zaparzoną przed wyjściem K. do pracy.

Potem próbuję zjeść jakiś obiad, ugotowany dzień wcześniej wieczorem. Przy Witku nie zawsze da się coś odgrzać, o gotowaniu póki co - nie ma mowy.

Potem ruszamy na spacer, na zakupy lub do lekarza. Najważniejsze, żeby mieć plan i cel. Spacery "bez celu" są ok, ale maksymalnie trzy razy w tygodniu. Parki w listopadzie nie są kuszące - są bure i jest zbyt zimno, by poczytać na ławce w parku, gdy dziecko w wózku śpi.

Po powrocie zalegamy w łóżku, karmimy się i tulimy, i najczęściej w trakcie K. wraca z pracy.

Podobne do siebie te dni, ale przepadam za nimi. Czuję, że będę strasznie za nimi tęsknić. A czas biegnie nieubłaganie.

 

saski1

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • kotimyszkot

    Najbardziej mi żal, że te minki malucha znikają z pamięci, że tego nie dało się uchwycić w każdym momencie (pomimo setek zdjęć i filmików), by móc jeszcze raz je zobaczyć.. A taką rutynę docenia się jeszcze bardziej, gdy cokolwiek ją zaburzy, więc jak najmniej odskoczni od rutyny Wam życzę :)

  • oranvag

    "Nad Niemnem"? Czy to przypadkiem nie podpada pod znęcanie się nad nieletnim?

  • Gość: [Tangerina] *.ipv4.supernova.orange.pl

    Będę broniła Watahy pazurami:):)Uwielbiam!!!Dawkowałam do sobie powolutku.
    Dla mnie totalną porażką jest drugi sezon Belfra.Po drugim odcinku odpuściłam bo szkoda mi czasu na bebły. A Nad Niemnem wspominam z rozrzewnieniem..
    Dziś przez Watahę wjechałam facetowi w tyłek bo usłyszałam w radiu konkurs.
    Na szczęście nic się nie stało.Lekkie puknięcie;)na całe szczęście!
    Podobno po drugiej serii wzrosło zainteresowanie pracą w Straży Granicznej;)

    Korzystaj bo młodzież szybko rośnie:)

  • Gość: [Nieulotne] *.toya.net.pl

    Błogosławiona rutyna :) Niech nic nie zakłóca tego porządku dnia codziennego. U nas to wszystko jakoś bardziej na wariata było. A może teraz tak mi się wydaje.
    A jak tam obojczyk Witka? Wszystko dobrze?

  • Gość: [Karolina Nasze Bąbelkowo] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ja generalnie nie przepadam za rutyną - i w czasach przed dzieckiem strasznie mnie ona dobijała i robiłam wszystko, żeby ją zwalczyć. Ale dla maluszka faktycznie jest najlepsza - i warto mieć stały, uporządkowany rozkład dnia (co nie znaczy, że łatwo mi to przyszło ;) )

  • Gość: [jol-ene] *.dynamic.chello.pl

    Kotimyszkot, no nie wierzę, że kiedykolwiek zapomnę widok tych oczu wpatrzonych we mnie, gdy na chwilę buzia odrywa się od cyca i Witek podnosi wzrok, i rozdziawia buzię w uśmiechu i zaczyna gugać... od kilku dni u nas takie sceny, a ja za każdym razem ronię łzy wzruszenia ;-)

    Oranvag, pewnie podpada ;-) W święta pożyczę z domu rodzinnego "Pana Tadeusza". Czy opieka społeczna zabierze mi dziecko? ;-)

  • jol-ene

    Tangerina, zabij mnie, ale drugi sezon "Watahy" od początku mnie zawodzi i... nudzi! Choć nie dziwię się, że zainteresowanie pracą w SG wzrosło, rzeczywiście, wygląda na emocjonującą. Ciekawe, czy tak jest naprawdę ;-) Z "Belfrem" mam podobne odczucia, ale mimo wszystko oglądamy...

    Nieulotne, obojczyk zdaje się, że w porządku. Ale jest tak niespójne podejście lekarzy, że już sama nie wiem... Tylko ortopeda, do którego poszliśmy właśnie z tego powodu się przejął. Inny ortopeda, który robił usg stawów biodrowych, zbadał obojczyk, ale bagatelizował problem; podobnie rehabilitant, u którego byliśmy w związku z asymetrią. Mam nadzieję, że żadnych powikłań w przyszłości nie będzie...

    Karolina, ja lubię rutynę i przewidywalność. My codziennie wychodzimy gdzie indziej, mamy inne atrakcje - ale muszą być zaplanowane. Spontan tylko od czasu do czasu wchodzi w grę. Ja to lubiłam "przed dzieckiem", ale rozumiem, że dla Ciebie to było przewrócenie świata do góry nogami. Dla mojego K. też ;-)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci