Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

listopad. ekocuda

jol-ene

W zeszły weekend odbyła się w Warszawie, w Domu Braci Jabłkowskich, impreza pt. Ekocuda - targi kosmetyków naturalnych. Tak w ogóle to była trzecia edycja, dla mnie pierwsza. Wyprawiłam Witka z tatą na spacer, a sama pojechałam poszaleć. Tłum był nieprzebrany. Stoisk mnóstwo. I tylko odrobina czasu. Było fajnie, choć moje myśli były cały czas przy synku. Jeszcze nie jestem gotowa choćby na godzinne rozstanie. Mimo szybkiej przebieżki między stoiskami, kupiłam trochę ekocudów (choć mam drastycznie mało czasu na ich stosowanie) . Zawiódł mnie brak obniżek cen lub giftów (np. próbek) - zwłaszcza, że to był 'black weekend' - ale może brak kosztów przesyłki powinnam traktować jak promocję.

Oto moje łupy:

1. Krem do cery naczynkowej Purite KLIK

purite_krem_do_cery_naczynkowej1

Już dawno, dawno obiecałam sobie, że kupię na targach ten krem. To moje zapoznanie z tą marką, miałam na nie ochotę, naczytałam się. Od razu zaczęłam używać tego kremu, bo akurat skończył mi się krem Figa firmy Mokosh. Stosuje go rano i wieczorem po oczyszczeniu i tonizacji. Trudno na razie ocenić działanie, ale od początku polubiłam się z moim nowym kremem, mimo że przez swą delikatność trochę za słabo nawilża. Niemniej ma ładny zapach i przyjemną, miodową konsystencję.

2. Tonik mgiełka KLIK i nawilżająca emulsja myjąca do twarzy KLIK Vianek

vianek_linia_niebieska

Po udanym październiku w towarzystwie enzymatycznego żelu myjącego do twarzy Vianek z fioletowej serii, postanowiłam wypróbować dwa kosmetyki z linii niebieskiej, czyli nawilżającej. Na razie stosuję tylko tonik. Pachnie bardzo truskawkowo i póki co mi ten zapach przeszkadza. Kwestia przyzwyczajenia, a ja się do zapachów dość długo przyzwyczajam. W każdym razie mam nadzieję, że oba produkty spiszą się tak, jak obiecuje producent, bo moja skóra ostatnio jest sucha, krem na dzień i na noc nie nawilża dostatecznie, i towarzyszy mi czasem nieprzyjemne uczucie ściągnięcia.

3. Miodowa Mydlarnia 

miodowa_mydlarnia

Już tu pisałam o dwóch wspaniałych kosmetykach z tej niewielkiej podlaskiej manufaktury - peelingu do ciała i solach do kąpieli. Kupiłam więc sporo na stoisku Miodowej: trzy mydła - Plaster MioduAwokado i Rozmaryn z miętą; masło do ciała - Zielona herbata i maseczkę do twarzy - Green Power. Mydła jeszcze trzymam w opakowaniach, bo zużywam zapasy z Ministerstwa Dobrego Mydła. W ramach dygresji powiem, że jestem nimi zawiedziona. Moja skóra jest po nich w kondycji podobnej, jak wówczas, gdy używałam popularnych, drogeryjnych kosmetyków. Wrócił mi na przykład suchy placek na lewej piersi, który swędzi tak po prostu, a jak karmię tą piersią i ścieka mi po nim mleko zmieszane ze śliną Witka to swędzi do szaleństwa. Mydła z manufaktury 94b hand made w połączeniu z peelingiem z Miodowej Mydlarni nie tylko ukoiły swędzenie placka, ale sprawiły, że na kilka tygodni zniknął. Mam nadzieję, że jak w mydelniczce zagości Plaster Miodu placek zniknie znów. Masłem do ciała smaruję moje spierzchnięte dłonie. Ma uzależniający zapach i fajną piankową konsystencję. Czuję, że skończy się szybko. Za szybko. Maseczki użyłam raz i nie wiem, kiedy użyję znowu, bo na te maseczki, gdy się jest mamą, jest tak mało czasu... 

 

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • kotimyszkot

    Ależ teraz wybór w tych kosmetykach.. warto czytać i szukać dobrych składów. Choć czasami się zastanawiam, czy faktycznie niezbędne nam są te różności.
    Moja mama od lat używa krem nievea (ten podstawowy), oliwkowy krem nawilżający z witaminą E (do ciała, do rąk) i szampon dostosowany do swoich włosów. To wszystko. Maluje się od święta, bardzo delikatnie, cerę ma gładką i wygląda na 15 lat mniej niż ma.. Pozdrawiam i korzystaj z czasu drzemek ile się da, póki są ;))

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci