Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

bobas lubi wybór

jol-ene

Lektura książki "Bobas lubi wybór" Gill Rapley i Tracey Murkett za mną. Ta książka to przewodnik po jednym ze sposobów rozszerzania diety niemowląt. Nie ma co oceniać jej walorów literackich, bo nie o to tutaj chodzi. Ale jeśli mam oceniać wyczerpanie tematu - jest super! Czuję, że wiem o BLW dużo. Co ważniejsze, czuję się przekonana do stosowania tej metody. Pozbyłam się podczas lektury różnych lęków.

Czym jest BLW? Dotąd myślałam, że chodzi o podawanie dzieciom od 6 miesiąca życia jedzenia w kawałkach i o pozwolenie im na pełną samodzielność, a także wybór. Tymczasem po lekturze poradnika inna rzecz wysunęła mi się na pierwszy plan. 

Najważniejsze jest jedzenie razem i - mniej więcej - tego samego. Dziecko może nie mieć nawet własnego talerza, tylko podjadać z maminego. To mi się strasznie podoba! Jestem z domu nauczona jeść wspólnie, jeść w tym samym czasie i celebrować posiłki. Długie sobotnie śniadania i choćby chwila spędzona w tygodniu na wspólnej kolacji, przy ciepłej herbacie i rozmowie o tym, jak minął dzień - to coś, co zbliża ludzi. Nie mogę się doczekać, kiedy do naszych posiłków dołączy Witek. Już teraz często trzymam go na rękach, gdy jemy. A czasami obserwuje nas z maty. Ważne jest to, że nie zrezygnowaliśmy z K. ze wspólnego jedzenia, odkąd się urodził.

Kolejna ważna rzecz to to, że do ukończenia przez dziecko roczku, jego podstawowym pokarmem pozostaje mleko z piersi lub modyfikowane. Dlatego nie należy liczyć, ile dziecko zjadło stałych pokarmów i denerwować się, że za mało. Należy być spokojnym, wyluzowanym, pozwolić dziecku - poprzez zabawę - poznawać nowe jedzenie, nie namawiać go do jedzenia większej ilości stałych pokarmów. Ponieważ na początku rozszerzania diety więcej jedzenia jest wszędzie indziej niż w buzi i brzuchu, nie opłaca się też przyrządzać dań specjalnie dla dziecka. Lepiej dawać mu to, co się zjada samemu. To akurat już teraz dało mi niezwykłego kopa, by przygotowywać lepsze, zdrowsze, ciekawsze, rozmaitsze dania.

Po trzecie BLW nie wyklucza papek! Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, by dziecko poznało wszystkie rodzaje jedzenia, wszystkie konsystencje, wszystkie smaki. Po prostu samo ma sobie radzić i z kawałkami, i z papkami. Może jeść rękami, może sztućcami, może pić zupkę z kubka - ma sobie jednak radzić samo (żeby mieć kontrolę nad jedzeniem, no i żeby rodzice w tym samym czasie mogli jeść swoje porcje). 

Lektura książki uspokoiła moje lęki dotyczące ryzyka zakrztuszenia czy zadławienia. Wyciszyła też obawy, że nie poradzę sobie z zapewnieniem Witkowi zbilansowanej diety. 

Warto tę książkę przeczytać. Jest napisana - jak to poradnik - tak, że czyta się w ekspresowym tempie.

Zacytuję też jeden podrozdział, ku pamięci, który zainteresował mnie na razie bardziej jako pedagożkę niż mamę:

"Przekupstwa, nagrody i kary

Kiedy twoje dziecko będzie starsze, możesz mieć pokusę, aby użyć jedzenia jako nagrody za dobre zachowanie; jako łapówki, żeby przekonać je do zrobienia czegoś, czego nie chce zrobić; albo nawet - odmawiając pewnych rodzajów jedzenia - jako kary. Jednak kojarzenie jedzenia z zachowaniem, a nie z apetytem, wypaczy podejście dziecka do jedzenia. Na dłuższą metę będzie to też klęska, jeśli chodzi o kierowanie jego zachowaniem. 

Może się wydawać że pozwalanie na przyjemności w zamian za dobre postępki jest zupełnie nieszkodliwe, ale miej świadomość, że nagrodą, na którą wpadniesz (ty lub inna osoba z rodziny) najprawdopodobniej nie będzie talerz warzyw lub banan - raczej będą to czekoladki, ciasteczka lub cukierki. Dziecko bardzo szybko zacznie postrzegać te pokarmy jako szczególnie pożądane i zacznie ich oczekiwać zawsze, gdy tylko dobrze się zachowuje. Wynikają stąd trzy podstawowe problemy: dziecko może zacząć postrzegać czekoladę i cukierki jako pokarmy "lepsze" od innych, może zacząć więcej słodzić i może zacząć zachowywać się dobrze tylko dlatego, że chce kawałek ciastka!

Używanie jedzenia jako łapówki lub kary pociąga za sobą podobne problemy. Kiedy zaczniesz mówić rzeczy takie jak: "Jeśli zjesz marchewkę, możemy iść na plac zabaw" albo "Jeśli nie skończysz kiełków, nie dostaniesz budyniu", dziecko bardzo szybko stanie się podejrzliwe wobec warzyw. Dojdzie do wniosku że są one absolutnie gorszej jakości niż budyń lub zacznie postrzegać jedzenie jako harówkę, przez którą trzeba przebrnąć, zanim przyjdzie kolej na coś lepszego. Nie ma powodu, żeby dzieci nie mogły, jeśli chcą, zostawić sobie trochę miejsca na deser, podobnie jak robią dorośli. Jeśli nie chcesz, żeby twoje dziecko wolało na obiad budyń, niż pyszne , pełne danie, w czasie obiadu po prostu nie stawiaj budyniu na stole.

Łapówki, nagrody i kary powodują uwikłanie jedzenia w kwestie władzy i kontroli. Są przeciwieństwem tego, co proponuje BLW, ponieważ zaburzają instynkt dziecka, które samo wie, czego potrzebuje. A wykorzystywanie jedzenia w ten sposób i tak na dłuższą metę nie przynosi rezultatów:dzieci szybko przejrzą te fortele i wynajdą sposoby by znów odzyskać kontrolę."

 

Za około trzy miesiące będę pisać, jak sobie z BLW radzimy w praktyce. 

Do tego czasu ćwiczę gotowanie i wciąż rozszerzam wiedzę, a pomagają mi w tym:

Ala'Antkowe BLW

Szpinak robi bleee

Małgorzata Jackowska

 bobas

IMG_20180112_093435_509

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Sonadora] *.man.generacja.pl

    Wlasnie czytam! Troche poniewczasie, ale co tam. Bardzo lubie BLW, Rys tez, na papki robi ble i placze. Pamietam, jak sie denerwowalam, ze robi histerie przy sloiczkach. No to teraz nie robi, je sam, i naprawde je. A ja z nim, rzeczywiscie super sprawa. Ostatnio skonsumowal pol jabka, dostal do raczki cale, o zgrozo-ze skorka! Bardzo mu smakowalo i poradzil sobie wspaniale. Niestety, raz zdarzylo nam sie powazne zadlawienie. Jadl gruszke i odgryzl za duzy kawalek, ktory zatrzymal sie w gardle, tuz za jezykiem. Nie wiem, jakim cudem nie spanikowalam, polozylam go sobie na przedramieniu i uderzalam mocno miedzy lopatki, gruszka wyleciala dopiero przy ktoryms uderzeniu, do tej pory Rys nie oddychal. Masakra, myslama, ze umre. Gruszki wiecej nie dostanie w takiej formie, w calosci bezpieczniej, bo male ryzyko, ze odgryzie duzy kawalek. Pozdrawiam Was cieplo z Rysiem:)

  • lylowa

    ojej, jak ja juz tu dawno nie bylam!!!! pozdrawiam cie serdecznie!!!
    ja juz na innym biegunie z malina - niedawno przygotowala na sushi na kolacje - ale i tak sie fajnie czyta o maluszku, ktory dopiero poznaje swiat smakow!

  • jol-ene

    Sonadora, chyba tak to już jest, że w chwilach grozy nie ma czasu na panikę i hormony tak działają, że myślimy całkiem trzeźwo i robimy, co trzeba. Fajnie, że masz syna smakosza, mam nadzieję, że Witek pójdzie w ślady Rysia! Ściski!

    Lylowa, i ja dawno nie byłam u Ciebie, muszę zajrzeć, tylko czasu tak mało... Malina to jest mój prywatny ideał, marzę o takim dziecku ;-)))

  • Gość: [Karolina Nasze Bąbelkowo] *.dynamic.gprs.plus.pl

    U nas niestety BLW nie przeszło, mimo licznych prób. Nasz Bąbel zawsze był takim małym "leniuszkiem", który wolał być dokarmiany przez nas - a jego samodzielne jedzenie polegało głównie na wywalaniu wszystkiego i zabawie jedzeniem. Miałam wybór : albo próbować nadal i zagłodzić dziecko, albo jednak zostać przy papkach ;)

  • Gość: [Stycznioweczka] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ja zrezygnowałam po akcji z zadławieniem jabłkiem , tak się wystraszyłam że już nigdy przychylnie nie spojrze na tą metodę.

  • jol-ene

    Ech, myślę, że każde dziecko ma etap krztuszenia... to rozwojowe. Mam nadzieję, że uda nam się przetrwać bez traum...

  • alwaysbeone

    Widzę, że nie tylko ja czytałam tą książkę.. mój mały, już nie taki mały bo ma roczek już prawie ale też był strasznie wybredny.. dzieci są pocieszne ;) Pozdrawiam
    ____________
    BoboDream

  • fiiki

    Małgosię Jackowską bardzo polecam, to moja koleżanka :) BLW też polecam, ale ostrzegam - syf, syf i jeszcze raz syf, wiec gdy miałam gorszy dzień i wiedziałam, ze nie chce mi się tego syfu ogarniać, karmiłam sama lyzka, dla własnego zdrowia psychicznego :D

  • jol-ene

    Fiiki, czytam Twoje artykuły na dziecisawazne.pl ;-)

  • fiiki

    o, jak milo :) wkrotce bedziesz tez mogla je czytac na tatento.pl ;)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci