Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

leniwe poranki

jol-ene

Ostatnio pisałam o naszych niespiesznych wieczorach z czułymi rytuałami. Mamy też rytuały poranne. 

Witek budzi się na dobre, gdy tata szykuje się do pracy, czyli ok. 8. Tata mu zmienia pieluchę po nocy i trochę zabawia, a ja dosypiam. Gdy tata wychodzi, robię śniadanie i kawę. Gotuję ostatnio na śniadanie różne kasze. To w ramach przygotowań do rozszerzania diety Witka. Lubię kaszę mannę i owsiankę. Jaglankę robiłam dotąd na mleku kokosowym i dla mnie za słodka, nie daję rady zjeść.

Gdy zjem śniadanie (a Witek coraz częściej je oczami i mlaska), siadamy razem w fotelu (Witek na moich kolanach, twarzą do mnie; nie żeby mój niespełna czteromiesięczny syn siedział, lub żebym go sadzała) i czytamy. Jesteśmy na dziesiątej księdze “Pana Tadeusza" i przysięgam, że to najlepsza książka do czytania niemowlakom. Ten rytm, ta muzyka słowa. Witek słucha, a potem powtarza. Na przykład dziś na spacerze w wózku, gadał jak najęty, trzynastozgłoskowcem.

Mamy więc rytuały poranne i wieczorne. Tylko środek dnia nam się często rozmywa. Ja lubię łazić: w gości, do knajpek, na warsztaty, wykłady itp., w ostateczności do lekarzy. Lubię przyjmować gości. Witek chyba woli domowe pielesze (a dla mnie to nuda i rzeźbienie). Jednak po wyjściach Witek bywa wieczorem niespokojny, na szczęście coraz rzadziej. Coraz częściej za to w czasie wyjść, lub gdy są u nas goście karmienie to katorga... Witek potrafi pięć godzin nie jeść, a na próby przystawienia do piersi szarpie się, wierzga nogami, krzyczy. Chyba świat stał się zbyt ciekawy, by tracić czas na jedzenie. Niemniej waży prawie 7,5 kg. Moje najdroższe 7,5 kg do kochania. 

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Nieulotne] *.toya.net.pl

    Muszę koniecznie spróbować z czytaniem "Pana Tadeusza".
    Ja też bardzo lubię takie dni, gdy mamy coś zaplanowane, od razu lepiej się organizuję i dzień się fajnie układa. Mój Wojtuś długo lubił domowe pielesze i właściwie od niedawna mam poczucie, że świat stoi przed nami otworem :) Ale Twój Witek to chyba nieco inny typ osobowości i Ty też wydajesz mi się bardziej wyluzowana i wyciszona niż ja. A na jakie warsztaty chodzicie?
    PS
    Fajny ten blog kukumag, który polecałaś. Pewnie znasz Ronja.pl, a jeśli nie, to polecam.

  • jol-ene

    Malwa, no, jestem całkiem wyluzowana, ale to pewnie dlatego, że Witek jest łaskawy... Rzadko płacze, łatwo rozszyfrować, czego chce: ziewa jak chce spać, ładuje ręce do buzi jak chce jeść. Tylko jak ma pełny pampers to NIE daje znać, co jest dziwne :)
    A na warsztaty chodzimy z chustowania, rozszerzania diety. W poniedziałek planujemy rozpocząć przygodę z gordonkami. Generalnie śledzę oferty knajpek dla mam i dzieci, i jak coś mi się podoba i nie jest za milion złotych, to idę :)
    Ronja.pl znam, ale nie wczytywalam się jeszcze, teraz to zmienię :)
    A co do Pana Tadeusza, nie wiem czy taki ruchliwy starszak też się zainteresuje, ale warto próbować. Czytanie dzieciom jest super!

  • Gość: [Aneta] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ja przeczytałam Basi "Pana Tadeusza" jak leżała w inkubatorze, mądra z niej wyrosła dziewczyna, więc myślę, że to dobra lektura dla bobasów :)

  • jol-ene

    Aneta, nie wiem, czy wiesz, ale podobno mama Kapuścińskiego czytała mu Pana Tadeusza za niemowlaka. Ale będziemy mieć dzieci :) Tzn. już mamy :)

  • stycznioweczka

    Też muszę zacząć z tym Panem Tadeuszem bo syn lubi jak mu się czyta. To dla mnie coś nowego bo córka nigdy tego nie lubiła. Kiedy tylko zaczynałam czytać to wpadała w złość. Nasze poranki generalnie wyglądają tak: młody budzi się o 6-7 rano ja jestem wtedy jak zombie bo ostatnio budzi się kilkanaście razy w nocy :/ siedzimy dwie godzinki , klade go spac i sama dosypiam o ile córka w tym czasie nie wstanie. Ostatnio nawet jest tak że mały budzi córkę o 4 rano a ona potem nie śpi do 6. Coś strasznego...

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci