Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

niespieszne wieczory

jol-ene

Dlaczego WHO nie zaleca kąpieli niemowląt codziennie? Tak bardzo je lubimy!

Kąpiemy Witka co drugi dzień i to są nasze ulubione dni, i ulubione wieczory. Odkąd jestem mamą, odkryłam, że lubię rutynę i rytuały, ład i porządek, stałość i rytm. Nie lubię za to odstępstw od normy i niespodzianek w harmonogramie.

W "te" dni ok. 20 zaczyna się nasza ulubiona godzina. Najpierw gaworzymy (a Witek gada już jak najęty) na przewijaku i jednocześnie wietrzymy pupę. K. w tym czasie przygotowuje kąpiel. Potem mycie, chlapanie, śmiechy chichy w wanience, potem wycieranie, a potem golutki Witek, owinięty w drugi, suchy ręcznik ląduje w naszym łóżku. I zaczynamy masaż Shantala olejem kokosowym. Uwielbiam go masować! Za pierwszym razem Witek był cały spięty, piąstki miał zaciśnięte, mimo że już otwierał dłonie. Prawej rączki (miał złamany prawy obojczyk przy porodzie) w ogóle nie wyprostował, przez cały masaż. A teraz mam wrażenie, że czeka na te nasze pieszczoty. Dłonie ma wyprostowane i prawą rączkę po dwóch, trzech ruchach też rozluźnia. Po masażu dostaje pierś, a gdy swoimi maleńkimi rączkami ją sobie przytrzymuje, ja się rozpływam. Potem jeszcze chwila lulania na rękach i Witek śpi.

Ten wieczorny rytuał jest niespieszny, wspaniały, pełen wejrzeń (Witek ma oczy głębokie jak studnia) i uśmiechów. Jest kwintesencją naszej więzi, bliskości i miłości.

Zanim zostałam mamą, wkurzały mnie te pełne lukru opowieści o macierzyństwie. Teraz się im nie dziwię. Należę do grona tych mam - szczęściar, których dzieci niewiele płaczą, nie mają kolek, na ogół dobrze śpią w nocy, lubią spacery w wózku, lubią zmiany pampersów na przewijaku, lubią kąpiele, lubią ludzi, z rzadka marudzą w komunikacji miejskiej, a skoki rozwojowe objawiają się głównie dłuższymi sesjami przy piersi i chęcią bycia na rękach przez większość dnia. I nie, nie boję się, że mi się "dziecko zepsuje" tym, że je chwalę, bo mam w sobie zgodę na zmianę, na każdy jego gorszy czas, na marudzenie. Tak bardzo go kocham, że zaakceptuję wszystko.

Za nami trzy miesiące absolutnego szczęścia. Wywołałam zdjęcia. Miał takie maleńkie stopy, takie nieobecne spojrzenie... Już nie pamiętam jak to było, kiedy nie wodził wzrokiem i nie uśmiechał się. Teraz zaczyna wyciągać dłonie po przedmioty i fika na boki. A rok temu jeszcze nie wiedzieliśmy, że będzie z nami...

 

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • aga-joz

    Nie słuchaj WHO, słuchaj siebie. Mama zawsze wie najlepiej, co jest dobre dla jej dziecka. Skoro Wam wszystkim daje to spokój i radość, to nie ma co się ograniczać. O ile jeszcze pamiętam, to swoich chłopaków kąpałam codziennie

  • oranvag

    Myślę, że chodzi o wyrabianie odporności na naturalną florę bakteryjną skóry, wiadomo że kąpiel conieco z tych bakterii ukatrupi...

  • kobietawbarwachjesieni

    Cieszę się Waszym szczęściem.

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci