Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

pół roku

jol-ene

Stuknęło nam pół roku! Pół roku! Nie mogę w to uwierzyć... Tyle nieprzespanych nocy, dni tak podobnych jeden do drugiego, wizyt u lekarzy... I pierwsze uśmiechy, przytomne spojrzenia, pomruki...

Godziny spędzone przy piersi. Witek nigdy nie jadł mleka modyfikowanego, nigdy nie pił z butelki... Zamierzam ten stan utrzymać. Nie chcę mu dawać sztucznego mleka skoro nie ma takiej potrzeby. A inne płyny od razu będę mu proponować w doidy cup i bidonie. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Ale jestem wyluzowaną matką i jeśli sobie nie będzie na początku radził to będziemy się nawadniać mlekiem z cyca, a nie z butelki ze smoczkiem.

A propos nawadniania Witek ma od dwóch dni biegunkę, więc mimo skończonych 6 miesięcy nie rozszerzamy jeszcze diety. Jeśli wydobrzeje (mam nadzieję!) zaczniemy w czwartek (bo K. ma wtedy 2 dni urlopu, a nie chcę być na początku sama). Jeszcze nie podjęłam decyzji od czego zaczniemy. Myślałam o dyni, ale w sumie teraz nie jest sezon na dynię, więc jeszcze się waham.

A biegunka chyba przez zęby! Lekarka tak dziś zawyrokowała. Rzeczywiście dziąsło miękkie. Ale już tyle razy słyszałam, że ślini się przez zęby, pakuje wszystko do buzi przez zęby itd. A zębów wciąż brak! 

Co mój półroczniak potrafi?

Śmieje się od dawna, na brzuchu chętnie leży od dawna, wodzi wzrokiem i chwyta zabawki od dawna. Nie tylko chwyta, ale i pakuje do buzi z wielkim zapałem. 

W szóstym miesiącu życia nauczył się fikać na brzuch z pleców. Robi to już bez trudu. Ale na plecach też czasem lubi poleżeć.

Coraz chętniej ogląda książeczki. Hitem jest oczywiście "Księga dźwięków", a ostatnio czytamy codziennie też książeczkę "Bardzo głodna gąsienica", którą wypożyczyliśmy z biblioteki. Tak, tak, zapisałam Witka do biblioteki!

Coraz więcej też Witek gada. Jest efekt czytania mu "Pana Tadeusza" w styczniu (teraz z dorosłych lektur czytamy "Pieska przydrożnego" Miłosza). W Wielkanoc Witek nauczył się wmawiać głoskę 't' i tak namiętnie ją ćwiczy, że chyba wkrótce K. dostanie prezent.

Co jeszcze? Przekłada zabawki z rączki do rączki i od czasu do czasu reaguje na swoje imię.

No i na deser: zaczęły Witkowi rosnąć włosy. Czupryna coraz bujniejsza. (I dobrze, może przykryje ciemieniuchę, która chyba nie zamierza nas zostawić w spokoju). 

Mam cudowne, pogodne, mądre, półroczne dziecko. Jestem szczęśliwą (choć zmęczoną) matką. 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • cien_wiatru_ona

    ale ten czas leci... :)

  • Gość: [Marysia Krucha] *.centertel.pl

    Moja siostrzenica (11m) również w zeszłym tygodniu miała biegunkę. I również czekamy na zęby, więc może coś w tym jest. Chociaż tak jak pisałaś-wciąż te dziąsła są białe a zęba nie ma. Ostatnio wysłałam mojej siostrze przykładowe dania (zaproponowane w jednej z gazet dla młodych mam) dla dzieci w wieku 9-12m : kanapki z jajecznica :) i o ile jajecznicę to jeszcze rozmieli takie dziecko ale kanapki???ja się pytam :skąd wziąć zęby???;)))

  • kobietawbarwachjesieni

    Wszystkiego najlepszego dla Was obojga i dla Witka, oczywiście.

  • jol-ene

    Marysia, zęby nie są potrzebne do memłania :) ja nazywam mojego Witka amstafem, taką ma siłę w dziąsłach :) ale jak mu pójdzie z ludzkim jedzeniem bez zębów - zobaczymy wkrótce.

    Pozdrawiam was, dziewczyny :)

  • Gość: [Nieulotne] *.toya.net.pl

    Uściski dla półroczniaka. To już poważny wiek :) Pamiętam, że gdy Wojtek skończył pół roku, to wreszcie w pełni zaczęłam cieszyć się macierzyństwem. Trzymam kciuki za rozszerzanie diety. Lada moment będzie wysyp sezonowych warzyw, więc fajny okres na pierwsze jedzonko. Odnośnie butli i mleka modyfikowanego miałam identyczne podejście, ale potem trochę je zweryfikowałam i dałam Wojtusiowi butlę ok. 8/9 miesiąca. Było to po tym, jak koleżanka na skutek choroby i zażywania antybiotyku nie mogła karmić przez trzy doby i uratowała ich wtedy butla w nocy. I stwierdziłam, że muszę sprawdzić, czy Wojtek w ogóle by zaakceptował. Przez moment była wielka miłość do butelki, ale przeszło nie wiadomo kiedy. Uff, ale się rozpisałam.

  • jol-ene

    Nieulotne, mam nadzieję że nie przytrafi mi się żaden antybiotyk. Na razie nie będę próbowała z butlą, zobaczymy jak Witkowi podejdzie doidy i bidon.
    Co do radości z macierzyństwa... Ja mam coraz częściej kryzysy. Brakuje mi ludzi...

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci