Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

[3] Witek je!

jol-ene

Kolejny tydzień za nami, czyli już trzy tygodnie na ludzkiej diecie. Bez zębów. Bez umiejętności stabilnego siedzenia bez podparcia. Czyli memłanie dziąsłami, w pozycji siedzącej na kolanach mamy lub taty, opierając się o nasze brzuchy.

Witek chętnie bierze jedzenie do rąk, ale mam wrażenie, że nie potrafi skutecznie dotransportować jedzenia do buzi. No więc chyba je niewiele, choć coś tam je, bo w kupach to znajduję, ostatnio już bardziej znajduję zapachy niż kawałki, co może świadczy o tym, że lepiej żuje i lepiej trawi?

No dobra, oto co jadł, a właściwie jedliśmy, bo jemy to samo i zawsze razem:

28 kwietnia, sobota (dzień 15)

  1. żółtko jaja kurzego, awokado, woda
  2. kasza gryczana, cukinia, cebula (na parze), woda

29 kwietnia, niedziela (dzień 16)

  1. pomidor, cebula czerwona, woda
  2. batat, marchew, kalafior, woda (nietknięte nic)

30 kwietnia, poniedziałek (dzień 17)

  1. seler naciowy, banan, woda
  2. seler naciowy, woda

1 maja, wtorek (dzień 18)

  1. kasza kukurydziana, mus gruszkowy, woda
  2. kalafior, woda

2 maja, środa (dzień 19)

  1. chleb żytni, pasta marchewkowa, woda

3 maja, czwartek (dzień 20)

  1. kasza jaglana, banan, woda

4 maja, piątek (dzień 21)

  1. jajko, chleb żytni, pomidor, woda
  2. placki z buraka i jabłka, zupa krem z kukurydzy, woda

 

W następnym tygodniu postaram się o jakieś zdjęcia...

 

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci