Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

żałoba

jol-ene

Jakiś czas temu w "Kwartalniku Laktacyjnym" przeczytałam artykuł o żałobie po nieudanym karmieniu piersią. O tym smutku, gdy bardzo chciało się karmić, a z jakiegoś powodu to nie wyszło. O zazdrości na widok innych matek karmiących piersią.

Na szczęście nasza droga mleczna jest wspaniała, taka jak sobie wymarzyłam, usłana różami. (Aktualnie Witek śpi całe noce z sutkiem w buzi, a mnie to w moim śnie nie przeszkadza.) 

Ale przeżywam żałobę w innym aspekcie. Czuję smutek, zawód, gorycz i zazdrość na widok innych matek, które robią to, czego ja nie mogę. 

Nie mogę nosić syna. Nie mogę nosić w chuście ani w nosidle. A jest to takie cudowne uczucie, bliskość, ciepło, radość.

Witek ma łojotokowe zapalenie skóry. Dolegliwości są trudne do pokonania i nawracają, gdy temperatura ciała jest podwyższona, gdy nagle zmienia się pogoda, gdy ciało się przegrzeje. W chuście czy w nosidle trudno się nie spocić.

Wczoraj spacerowalismy w nosidle i wieczorem całe ciałko Witka było już zaognione. Drapaniu nie ma końca. 

Nie dla nas noszenie. 

Strasznie mi z tego powodu smutno... 

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • salmiaki

    A może dopada Cię baby blues?
    Nie myśl co robią inne mamy, a co Ty. Jesteście z synkiem bliziutko. Jeszcze się go nanosisz. Niestety :) jest tak ciepło, że synkowi będzie wygodniej w wózku. Nie będziesz myślała o chodzeniu z nim w kurzu po mieście lub po klimatyzowanych lokalach- tylko z wózeczkiem grzecznie po parku. A w torbie na wózku butelka dla synka i mamy, przekąska, pieluszka, okulary, kocyk, telefon, portfel.... Po co to nosić?
    A kręgosłup ci podziękuje.
    Zdrówka życzę!

  • jol-ene

    Salmiaki, nie, nie dopada mnie baby blues. Żal mi czegoś, co bardzo lubię, co jest dla mnie ważnym elementem rodzicielstwa. Ale przeżyję, zdrowie mojego syna jest najważniejsze. A mój kręgosłup? No cóż, noszę go bez nosidła, więc żadna ulga :)

  • Gość: [Sonadora] *.man.generacja.pl

    Bardzo dobrze Cię rozumiem, też przeżywałam swoje żale, że czegoś nie mogłam, że coś mi się nie udało. Ale najważniejsze, że daję tyle, ile tylko jestem w stanie dać. Jakoś to się wszystko bilansuje. Ci lekarze mówią na azs? Jest szansa, że z wiekiem ustąpi?

  • jol-ene

    Sonadora, AZS jest przeciwieństwem ŁZS i z dwojga złego lepsze chyba to drugie. AZS to suche placki, konieczność nawilżania, no i diety eliminacyjne. ŁZS to konieczność osuszania i dieta nie ma z tym nic wspólnego. Podobno ma minąć. Ale miało minąć do 6 miesiąca. Nie minęło. Jestem na fb na grupie wsparcia dla rodziców dzieci chorych na ŁZS i może trwać... Do 6 roku życia nawet...

  • Gość: [Sonadora] *.man.generacja.pl

    No tak, przejęzyczyłam się w skrócie Trzymam kciuki, żeby jednak Witkowi odpuściło.

  • stycznioweczka

    Współczuję AZS , musi być ciężko. Moje starsze dziecko co prawda nie ma dolegliwości skórnych ale bardzo musimy pilnować diety . Moje dziecko jedząc gluten i nabiał miało praktycznie od urodzenia biegunke ... Po wyeliminowaniu problem minął. Ma 2.5 roku

  • Gość: [Nieulotne] *.toya.net.pl

    Chyba większość matek przeżywa po czymś żałobę. Wy nie możecie się nosić w chuście czy nosidle, a ja bardzo odchorowałam to, że Wojtuś nie lubił gondoli i w ogóle szybko irytował się na zewnątrz. Za to teraz najchętniej cały czas przebywałby na dworze, tylko to już nie to samo, co spacery z leżącym niemowlaczkiem :)
    Też borykaliśmy się z problemami skórnymi, więc wiem, z czym się zmagacie. Na szczęście u nas problemy w miarę szybko ustąpiły. Oby i u Was to minęło.

  • Gość: [Marta] 95.171.198.*

    Kochana nic się nie przejmuj! Wydaje mi się, że każda mama ma taką rzecz której jej brakuje w macierzyństwie. Może Witkowi to raz dwa minie i jeszcze zdążycie się zaprzyjaźnić z nosidłem. Córka znajomych i jeden maluch w rodzinie niestety mieli dokładnie to samo, i u obydwojga duża poprawa nastąpiła w okolicach roczku. Mam nadzieję, że i u Was będzie podobnie.

  • jol-ene

    Nieulotne, u nas też nastąpił bunt na gondolę, za mało z niej chyba widać... Większość spacerów kończy się tak, że niosę Witka na rękach i pcham wózek :) ale jednak na rękach bez nosidła.

    Marta, dziękuję za te słowa otuchy. Po cichu marzę, że jesienią, gdy będzie chłodniej, a Witek skończy roczek jeszcze się ponosimy... No i właśnie marzę też o tym, że wtedy zelżeje ŁZS. Buziaki!

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci