Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

dziś, dziewięć

jol-ene

To jakby druga ciąża już za mną.

(Tak w ogóle czuję, że moje ciało wkrótce będzie chciało być znowu w ciąży, jeszcze nie teraz, nie tak za chwilę, ale jednak będzie chciało jeszcze raz tych mdłości, spuchniętych kostek, żółwiego tempa marszu.) 

Witek ma 9 miesięcy. I pełza! To wielka zmiana. Gotuję, a on obłapia moje kostki.

W kąpieli próbuje chwycić wodę. 

Lubi się bawić w wyrzucanie przedmiotów z pudełek. Kilkanaście razy dziennie daję mu miskę z pierdołami. I mam spokój. 

Uśmiecha się do staruszek w tramwajach, które gilgoczą jego bose stopy.

Śpi z nami. Od zaśnięcia do rana. Lubi się wtulać. A ja nie mogę wstać nawet na te kilka minut, by umyć zęby. Budzi go wewnętrzny radar i jest płacz, rozpacz. 

Uwielbia książki. Naprawdę uwielbia. Pierwszy raz podpełzł do książki - nie podążył za piłką, autem, bączkiem. Podpełzł do "Pucia" i powiedział "hau hau". Mówi tak na psy, koty i ptaki. Mówi coraz więcej, wciąż najczęściej "tatata". Często się dziwi, robi wtedy z ust dzióbek i mówi "u". Rozpływam się, gdy to widzę. 

Karmię piersią, choć pogryzł te moje piersi biedne i wciąż gryzie. Innymi pokarmami nie karmię, Witek je sam, ostatnio jeszcze słabiej niż zwykle, chyba przez zęby. 

Kupiliśmy za to wczoraj pierwsze krzesło Witka. Rehabilitantka pozwoliła, choć Witek wciąż nie siada. Tak się niecierpliwię! Tak się niecierpliwię aż pierwszy raz zjemy posiłek we troje, widząc się. Zaczną się prawdziwe biesiady. Już za kilka dni!

I na tych codziennych drobnostkach dopłyniemy do sierpnia. Pojedziemy na kilka dni na wakacje. Do jednej babci, do drugiej. I będzie wrzesień, i październik, i rok. 

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • gem_ma

    no to mu jeszcze wysuń szufladę z jego ubrankami. U nas to był hicior, odkąd córka skończyła pół roku. Sadzałam ją przed szufladą...i bite dwie godziny spokoju. Pamietam, że składałam te rzeczy z wielgaśnym bananem na twarzy...z dziękczynieniem za ten SPOKÓJ :-)

  • jol-ene

    Gemma, zrobię tak, ale już w nowym mieszkaniu, bo tu meble nieprzykręcone do ściany... I boję się.

  • stycznioweczka

    Ale mały agent :) mój 11 miesięczny podąża jak cień za siostra i za kotem ;) chodzi przy meblach ale zaraz pewnie ruszy przed siebie. Ale tak fajnie nie mam żeby sam jadł ;D muszę spróbować !! Jak nauczyć dziecko jeść sztućcami ? Czy nie uczyc ? :D

  • Gość: [Malwa] *.toya.net.pl

    Przeczytałam z przyjemnością. I przypominam sobie, jak to było u nas. Ze spaniem jest bardzo podobnie. Marzę o wolnych wieczorach, ale Wojtek budzi się po trzy, cztery razy, dopóki się obok nie położę. Chociaż czasami zdarza mu się przespać ciągiem od tej 20.30 do 23.00. Szał :) Wyrzucanie przedmiotów (ewentualnie wrzucanie mi do pralki, gdy akurat nastawiam pranie) to też hit, ale niestety nie zajmuje go na zbyt długo, kiedy ja mam coś do zrobienia.

    I jak tam pierwsze biesiady? Na jakie krzesełko się zdecydowaliście?

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci