Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

[8] Witek je!

jol-ene

Z rozrzewnieniem wspominam początek rozszerzania diety mego syna. Byłam naprawdę podjarana. Kupiłam kilka książek kucharskich i założyłam zeszyt na fajne przepisy. Pichciłam i zachowywałam spokój, gdy Witek jadł, gdy brudził, gdy krztusił się itd.

Potem pojechaliśmy na wakacje i czar prysł. 

Po pierwsze komentarze babć mnie zbijały z tropu. Po drugie udzieliła mi się nerwowość koleżanek. Zobaczyłam ile jedzą inne niemowlaki. No... więcej niż moje dziecko. Więc trochę zaczęłam się dygać. 

Powoli wracam do siebie. 

W nowym mieszkaniu nareszcie mamy piekarnik i znów czuję przy garach trochę ekscytacji.

Odkryłam też, że moje dziecko nie je nic na śniadanie, bo nad ranem wypija chyba z litr mleka z piersi. Ale gdy talerz ze śniadania podetknę mu w porze drugiego śniadania - zje wszystko. Potem gdy z pół godziny po pierwszej drzemce podam obiad - jestem w stanie wyeliminować trzy (z dwustu) karmień w ciągu dnia.

Wczoraj Witek wciągnął naleśnika z pastą z dyni. Dynię jadł pierwszy raz. 

Dziś sobie paluszkami wybierał zieloną soczewicę z gulaszu. 

Więc jest nieźle, wracam powoli do siebie, jest tylko jeden kłopot. Skóra. Znoszę ten bałagan, rozwalanie, chlapanie zielonym koktajlem po świeżo pomalowanych ścianach i inne takie, ale podrażnienia na skórze i drapanie się (nawet do krwi) jest nie do zniesienia. Co więcej nie wiem, czy skóra po jedzeniu jest czasem tak czerwona, bo jest podrażniona, czy może to alergia? W piątek lekarz, ale jakoś nie liczę na pomoc...

Jutro na śniadanie jaglanka. Banan, miód dla mnie, masło orzechowe dla Witka i prażone migdały. Zje? Ja tak! 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Malwa] *.toya.net.pl

    U nas było identycznie. Rano Wojtek słabo jadł, bo był napity mlekiem. Ale teraz mam dużo mniej pokarmu i z rana jest głodny jak cholera. Ponoć koło roku jest spadek apetytu u dzieci. U nas teraz jedno karmienie w dzień i pięć posiłków. Jedyny problem - niechęć do próbowania nowych rzeczy. Często mimo wyraźnego głodu nie ma szans, by coś nowego wziął do ust, ale bardzo powolne postępy są. Babcie potrafią zbić człowieka z tropu i namącić w głowie. Z porównywaniem dałam sobie spokój, to nie ma sensu. Uznałam, że my po prostu staliśmy z Wojtusiem w innej kolejce. Ach, piekarnik. W ogóle nie używam :((, bo jest nisko, nagrzewa się bardzo, a Wojtek zawsze przy nim majstruje. Ale planuje jakoś go zabezpieczyć, bo tyle fajnych potraw mi odpada i w końcu stęskniłam się trochę za pieczeniem ciast.

  • jol-ene

    Malwa, ale jak to masz mniej pokarmu? Przecież laktacja działa jak popyt i podaż. Ja mam odczucie pustych piersi, ale Witkowi zawsze kapie mleko z gęby, gdy się odsysa. Niemniej myślę, że to cudowny widok głodnego Wojtusia :)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci