Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

krzyczę

jol-ene

Wiecie co. Strasznie wkurzają mnie blogi / artykuły / komentarze, które niby serio, ale jednak ironicznie mówią o złych / leniwych / wyrodnych matkach.

Jestem złą matką, bo dałam dziecku zimną kaszkę.

Jestem wyrodną matką, bo moje dziecko śpi samo w łóżeczku.

Jestem leniwą matką, więc karmię piersią, rozszerzam dietę metodą blw i praktykuję współspanie.

No, słabo mi.

Czemu to ma służyć? 

Jeśli zdarzy mi się dać dziecku zimne jedzenie, które powinno być ciepłe, to mam wyrzuty sumienia, choć zaczynam powoli akceptować fakt, że nie wszystko i nie zawsze się da. Nie jestem wtedy ani dobrą, ani złą matką, ale po prostu matką w brutalnym świecie.

Dyskusji pt. karmienie piersią czy butelką, karmienie łyżeczką czy blw, spanie razem czy osobno unikam jak ognia. Owszem, u siebie na blogu piszę jak to jest u nas, głównie po to, by Witek miał pamiątkę. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, co jest wygodniejsze i praktyczniejsze, bo nie doświadczyłam obu wersji. I naprawdę nie mnie oceniać.

Znam prawdziwie wyrodne matki i wyrodnych ojców. I to nie są ani ci, co kładą dziecko spać w osobnym łóżku, ani ci co zostawiają dzieci w placówkach z jasną sytuacją prawną. Uświadomcie sobie, to są ci co piją i biją, i w związku z tym naprawdę nienawidzę nadużywania określenia "wyrodna". Mam przed oczami te wszystkie dzieci z siniakami.

Leniwe matki i leniwi ojcowie - w prawdziwym tego słowa znaczeniu - również istnieją i jest ich na pęczki. Wiem, jak cenna jest rzecz, która zajmie dziecko na 10 minut. Pozwalam zatem wywalać rzeczy z szafy, wyciągać garnki z kuchennych szuflad, bawić się rurą od odkurzacza i jeździć drzwiami przesuwnymi. W tym czasie spokojnie robię obiad albo - chętniej - piję kawę i przeglądam internet. Ale nie posunę się do tego, by roczniakowi, a nawet dwulatkowi włączać bajki na tablecie. To robią leniwi rodzice. I to jest równia pochyła. Bo czas wolny smakuje wybornie, więc układ nerwowy roczniaka jest bombardowany 10-15 minut, a układ nerwowy trzynastomiesięczniaka już 30-45 minut. Dwulatek jest uzależniony, a uczeń czwartej klasy szkoły podstawowej niby nauczył się czytać, ale z przeczytanego tekstu nie rozumie nic. Rodzice się dziwią.

A więc chcę wam dzisiaj powiedzieć, że nie jestem ani złą, ani wyrodną, ani leniwą matką. Jestem najlepszą matką dla mojego dziecka. Chociaż nie jestem bez wad. Najgorzej jest, gdy nie wytrzymuję (na przykład dziś, podczas piątej nieprzespanej nocy z rzędu) i krzyczę. Nie na moje dziecko, ale w jego obecności. W chwilach spokoju wiem, że to buduje w nim poczucie winy. W nerwach o tym nie pamiętam. Niestety o tym na żadnym blogu złej matki nie przeczytałam.

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • gem_ma

    :*

  • Gość: [Marysia Krucha] *.centertel.pl

    Zgadzam się z Tobą. Jesteś najlepszą mamą dla swojego synka.

  • Gość: [Sonadora] *.man.generacja.pl

    Mądre to, przybij piątkę!

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci