Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

roczniak

jol-ene

Mój roczniak właśnie zaczął zauważać wzory na swoich ubraniach. Wskazuje palcem i gada po swojemu. 

Uwielbiam patrzeć jak czyta książki, sprawnie przewraca strony, wskazuje szczegóły, nazywa je. Większość po swojemu i dla mnie ten język jest jeszcze nieczytelny. Ale co nieco mówi z sensem i ja jestem pod ogromnym wrażeniem, jestem dumna, ale - jak to matka - mam też obawy, że to za wcześnie, że to zbyt genialne: pokazuje sowę i mówi "uhu", pokazuje krowę i mówi "auuu". Piłka to "aka" i chyba mogę uznać, że to pierwsze słowo, które powiedział. Mówi "mama" i "tata", i patrzy na nas, i uśmiecha się zadziornie. Mówi "papa" i macha ręką.

Raczkuje i powoli, powoli prostuje się, próbuje wstawać. Ale zdecydowanie nie ma motorka. Jest leniuszkiem - planuje aktywności tak, żeby się nie nałazić. Generalnie całymi dniami czyta książki i gra na instrumentach. No i jest u mnie na rękach. 

Ma tylko trzy zęby. To chyba słaby wynik jak na roczniaka. No, ale chyba coś tam się wyżyna i stąd tyle noszenia i tulenia. Ręce mamy dają lepsze ukojenie niż dentinox, a nawet paracetamol. 

Mimo ząbkowania i kataru apetyt mu ostatnio dopisuje. I cieszę się ogromnie, choć przygotowanie pięciu posiłków dziennie to prawdziwa katorga. Ostatnio Witek zajada się śniadaniami (jaglanka, owsianka), dziś na drugie śniadanie wciągnął omleta z papryką i natką. Lubi większość warzyw, wszystkie owoce, makarony kasze, ryż. Różnie jest z pieczywem. Wcina jogurt aż mu się uszy trzęsą. Tak samo ser żółty. Daje się czasem nakarmić twarożekiem. Lubi muffinki, lubi placuszki i batoniki z drogerii. Chociaż to nie oznacza, że je to wszystko w dużych ilościach. Czasem tylko skubnie, ale jak już skubnie, to jestem szczęśliwa. Tylko z zupami mamy kłopot, bo Witek zupełnie nie wie jak je jeść. Łyżki nie ogarnia w ogóle i nakarmić też się nie pozwala. Jak działa kubek również zapomniał.

Chodzimy na jesienne spacery i czasami tak bym chciała, żeby już zbierał patyki, kamienie, kasztany, żołędzie i kolorowe liście, żeby znosił do domu, żebyśmy z nich tworzyli. Z drugiej krzyczę w duchu: stop, nie przyspieszaj. Przecież on i tak tak szybko się zmienia, rośnie. Właśnie szukamy żłobka, za parę miesięcy wracam do pracy. Zostaną nam tylko popołudnia i weekendy. Boję się i czekam na ten czas.

 

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • ana119

    Gratulacje Matko
    To co piszesz o uczuciach to będzie trwać i trwać. Jak to mówią: małe dziecko mały kłopot. Ale rozwijamy sie jako ludzie

  • Gość: [Sonadora] *.man.generacja.pl

    Ależ on na pewno jest małym geniuszem!Zębami się nie martw, na to nie ma reguły, jak zresztą na nic w rozwoju naszych dzieci. Mój Ryś za to bardzo słabo mówi, a ma 19 m-cy. I to mnie trochę martwi, ale jeszcze czekam, no widzę, że nic innego niepokojącego się nie dzieje. Powodzenia w adaptacji do żłobka!

  • Gość: [Aneta] *.dynamic.mm.pl

    Basia na roczek nie miała jeszcze żadnego zęba ;) Pamiętam, że nawet mi się czasem śniło, że jej nigdy nie wyrosły i musiałam do końca życia przeżuwać za nią jedzenie. Takie to życie matki - ciągle jakieś zmartwienia. A to za dużo, a to za mało, za szybko, za wolno... A najgorzej, jak człowiek się w miarę dobrze orientuje w tych wszystkich kwestiach związanych z rozwojem dziecka;) A potem się okazuje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

  • jol-ene

    Dziewczyny, zęby mi spędzają sen z powiek i pewnie będą spędzać. Witek ma łojotokowe zapalenie skóry i stan skóry najbardziej pogarsza się właśnie przy ząbkowaniu. Wtedy skóra jest mega czerwona, swędzi, on się drapie do krwi, potem się sączy osocze z ran - uwierzcie - masakra, czasami myślę, że już tego nie wytrzymam. Jak pomyślę, że przed nami jeszcze 17 zębów, to mam mdłości, dreszcze i łzy w oczach.

  • ana119

    Kolejne żeby będą wychodzić w takim tempie że zobaczysz jak będą na wierzchu. Bez gorączek itp

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci