Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

rok temu rodziłam

jol-ene

Rok temu mobilizowałam się do spacerowania. Już od dobrych kilku dni nie korzystałam z windy, tylko maszerowałam na drugie piętro po schodach. Robiłam nawet przysiady. Wszystko po to, żeby już, już urodzić.

3. października był w zeszłym roku bury i deszczowy. Czułam się źle i byłam raczej smutna, zwłaszcza po odebraniu wyników badania moczu - coś tam było nie tak. Na obiad zjadłam dwa naleśniki w knajpce na Powiślu.

Jakoś po szesnastej zaczęły się skurcze. O 23 byłam już na porodówce. Rano tuliłam w ramionach moje ptaszątko, które dziś - przez ząbkowanie - robi takie miny, że przypomina drapieżnego ptaszora.

Przeżywam ten czas tak mocno! Jakby to była magia, inny wymiar, jakbym na chwilę trafiła do innego świata.

To był dobry rok. Choć nigdy nie byłam tak zmęczona, tak niewyspana, tak samotna, tak wściekła, tak głodna... i pewnie mogłabym jeszcze długo wyliczać. To był dobry, wspaniały rok. 

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Sonadora] *.man.generacja.pl

    Sto lat dla Witka! Niech będzie szczęśliwym małym chłopcem:)

  • nicka1

    Sto lat zdrowia dla Was.

  • Gość: [Malwa] *.toya.net.pl

    Witku, spełnienia marzeń, szczęśliwego i pełnego uśmiechu dzieciństwa!

    Też bardzo przeżywałam pierwsze urodziny Wojtusia. Ach, macierzyństwo to niesamowita przygoda. Piękna, satysfakcjonująca, pochłaniająca. Uściski dla Was

  • jol-ene

    Dziękujemy :)))

  • Gość: [Baby] *.dynamic.chello.pl

    To musiał być rok pełen szczęścia, ale i nowych wyzwań, gratuluje :)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci