Menu

MASZERUJ

chciałabym daleko, ale najczęściej maszeruję do pracy

wracam do ludzi

jol-ene

Wracam do ludzi. 

Wreszcie mamy mieszkanie, w którym mieści się ktoś ponad naszą trójkę. Możemy gościć gości i robimy to. Och, oddycham pełną piersią, gdy mogę pogadać z kimś więcej niż mój syn. 

Żałuję, że nie stworzyłam wokół siebie macierzyńskiej wioski. Że nie umiałam prosić o pomoc, że wszystko robiłam sama. I tak zleciał rok. Spędziłam rok z dzieckiem w czterech ścianach. 

Powoli wracam do ludzi. Wychodzę z domu.

Studiuję zaocznie i znikam co któryś weekend.

Zgłosiłam się też na wolontariat do pewnej fundacji i dwa razy w tygodniu uczę grupę cudzoziemców języka polskiego.

Byłam w kinie na "Zimnej wojnie" i "Klerze". 

Tak dobrze jest wracać do domu i widzieć uśmiechniętą buzię, i wyciągnięte rączki. Nie czuję wtedy zmęczenia. Nie czuję rozczarowania, że zamiast leżenia na kanapie czeka mnie zabawa na macie, robienie kolacji albo usypianie. 

Nie wiem, czy wrócę do pracy w tym roku szkolnym, bo miejsce w żłobku mamy zagwarantowane dopiero od czerwca. Nie przeraża mnie to. Choć tęsknię już za normalnym trybem. 

Ale dobrze jest wracać powoli, nieśpiesznie. 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ninelnsg5

    Warto spełniać swoje marzenia. Macierzyństwo najważniejsze - i niech tak zostanie. Każdy (z czasem) przekonuje się sam, choć czasem zbyt późno i nie sposób tego nadrobić. Nie warto jednak zapominać o sobie, ponieważ tylko zadowolona i szczęśliwa matka, może dać szczęście swojemu dziecku.

  • Gość: [Malwa] *.toya.net.pl

    Co za przełom! Bardzo się cieszę z tego Twojego wyjścia do ludzi i oddechu pełną piersią. Mnie też nie udało się stworzyć macierzyńskiej wioski. Chyba byłam na początku za bardzo zachłanną matką :)

© MASZERUJ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci